Showing posts with label film. Show all posts
Showing posts with label film. Show all posts

Tuesday, November 11, 2008

Quantum of Solace

A Bond był fajny. Był tak fajny jak Casino Royale. Choć w sumie spodziewaliśmy się z Bashą czegoś więcej. Rozumiecie każda kolejna część Jamesa była fajniejsza od poprzedniej (przynajmniej w założeniach). Oczywiście nic nie zastąpi mojego uwielbianego Sean'a Connery'ego, ale Daniel Craig jest na prawdę dobrym aktorem. Widzieliście może Flashback of Fool? To uwieżcie mi, że Daniel to nie tylko Bond. Zatem do kina moi drodzy!

Eagle Eye

Pamiętacie Gry Wojenne? Wspaniały film SF o sztucznej inteligencji i jej kontroli nad ludzkością? Pamiętacie Odyseję Kosmiczną 2001? Arcydzieło Kubrickowskiego psychodelicznego geniuszu? Pamiętacie? No to ta Aria w tym filmie jest nędzną podróbą HAL'a i WOPR'u (WOPR'a ?). Nie będę owijał w bawełnę. Film jest nędzny. Nędzny z założenia i równie nędzny w wykonaniu. Komputer (słownie jeden) wyglądający jak zpasy złota w Fort Knox, majacy kontrolę nad komórkami, światłami, komputerami oczywiście, kamerami w sieci i (co najpiękniejsze) nad dźwigami, które cudownie dorobiły się naklejki "remote control" i liniami wysokiego napięcia, które może dowolnie zrywać.
Tak, to na prawdę wszechpotężny superkomputer, którego na koniec załatwią łomem w oko.

Shia LeBeouf nie lubię go, miał tylko szczęście zagrać w paru kasowych (bo nie klasowych) filmach, tak i tu nie pochwalił się kunsztem, albo raczej pochwalił się brakiem kunsztu. Michelle Monaghan jej też nie lubię, jest krzywa i nie umie posługiwać sie manualną skrzynią biegów.
No i to by było na tyle.