Showing posts with label led zeppelin. Show all posts
Showing posts with label led zeppelin. Show all posts

Sunday, November 09, 2008

Led Zeppelin

Jako, że znów naszło mnie na muzykę...

Led Zeppelin jako jeden z pierwszych zespołów stanął na mojej drodze do dorastania. Jak na czas keidy ich zacząłem słuchać (późne lata 80 i wczesne 90) byłem stanowczo za młody. Nie mogłem ich słuchać nigdzie indziej jak w domciu, a co gorsze nikt z moich rówieśników nie podzielał moich zainteresowań. Ja dostęp do muzyki miałem raczej ograniczony (radiowa jedynka i trójka przed 20 nie oferowały za wiele rozrywki, telewizyjna jedynka i dwójka dłuuuugo później zaczęła nadawać utwory inne niż ówczesne disco. Nie powiem Sabrina robiła wrażenie, ale to stanowczo nie chodziło o jej śpiew.

Jako, że Zeppelini byli moimi prekursorami w kształtowaniu mojej muzykologii, na lekcjach muzyki miałem przerąbane... Grania na flecie tudzież tamburynie nie była szczytem moich muzycznych mażeń... Pamiętam jak dziś, że piątke z Muzyki dostałem tylko dlatego, że 2 źle komponowała się z moimi 5 na czerwonopaskowym świadectwie. Dyro był zawsze względnie wyluzowany w tym temacie.

Teraz to już nic więcej mi do szczęscia nie potrzeba niż budzik z Emigrant Song o 6:45 i Moby Dick w chwilach zadumania...